Nudny poczatek wakacjii…

28 sierpnia 2010

- Garga, który to już dzień?

– A co cie to?

– Milej powiedzieć nie umiesz ??

– Trzeci Mie. – Ekki jak zwykle musiała się wtrącić.

– Taak mało nam zostało dni, a na dworze wciąż ziiiimnoo…

Dziewczyny siedziały na ławce w Skate Parku i patrzyły się na Hiz’iego i Kaszte którzy byli już tam pół dnia. Mie zaczęło się to powoli nudzić. Ileż można siedzieć na ławce, gdy ma się już wakacje? Mie chciała by pojechać już w góry, Garga i Ekki na plażę, a Koła do cioci.

Każda miała swój powód by się niecierpliwić, tylko nie Mie. Jej się poprostu Skate park nie podobał. Za to blisko cioci Kały mieszka jej nowy chłopak, Ihity, a Garga i Ekki niedawno kupiły sobie stroje, które nie kosztowały tak mało, i szkoda by je było zmarnować. A co na to chłopcy? Prawdę mówiąc Hizo od dawna lubi Gargę, ale wstydzi jej się to powiedzieć. Mimo to do tej pory zdążyli się już cztery razy pocałować, co z tego że dwa razy w policzek, ale nadal nie są razem…

Kaszte i Hizo także chcą pojechać na plaże z dziewczynami, no ta ale nie chcą marnować ani chwili wakacji, Skate Park był jak najbardziej na miejscu w tej sytuacji.

– Too.. kiedy idziemy? – zapytała Mie.

– Jak skończą. – odpowiedziała Garga.

– No nie, wczoraj to trwało aż do obiadu! Ławka jest mokra, mój tyłek też, w brzuchu nie miałam nic od śniadania, a z drzewa…

– Zaprowadzę tą marudę do domu. Zostaniesz Garga?- przerwała jej Ekki.

– Ta.

– No nareszcie!

Ekki iMie poszły więc truchtem do domu.

 

Dosyć długo ich nie było. Garga już chciała po nie iść, gdy

 

Hey hey jeł jeł!! Odezwała się jej komórka. Odebrała:

 

– Garga, Mie ja ste jeż w domu. Może zostaiwy chłopców i pójdzie py do…

– Że jak? Ekki to Ty?

– Tak.

– Gdzie masz iść?

Przerwało. Zza rogu wyłoniła się Ekki. W ręku miała swój grat, który kiedyś był telefonem.

– Mówiłam byśmy poszły do centrum handlowego.

– Okey, tylko powiem chłopcom.

Podeszły do rampy i, jak zwykle, Garge dzieliło tylko pare centymetrów od roweru, który właśnie przejechał jej przed nosem.

– Spieprzaj! Zapraszał cie ktoś?

– A ty zamknij morde! – odkrzyknęła Garga rowerzyście.

– Morde to masz ty.  – odkrzyknął plując na asfalt.

– Aha, więc ty ryja? – odpowiedziała miło Ekki.

– Co tam? – zapytał Hizo.

– Idziemy do Handlówki, powiedz Iaje’mu ok?

– *pije* Jasne.

 

 

Dziewczyny zaszły jeszcze tylko do domu po pare groszy i poszły w stronę handlówki.

 

 

Kolejny dzieć minął na zwiedzaniu sklepów i rampach. Trzeci dzień…

Dziewczyny zarówno jak i chłopcy cheili by już aby słońce wyjrzało z nieba i ogrzało im twarze, ogrzało też i plażę… niestety od ponad trzech tygodni leje i leja, jak nie leje to pada, jak nie pada to nie ma słońca i jest zimno, jek nie jest zimno to jest duszno i bywa burza.

Taka temperatura i ogólna pogoda doprawadza do ospania.

Już nawet po sklepach sie nie chce chodzić! Dla dziewczyn to naprawde paranoja!

 

 

Ciekawe kiedy wyjrzy słońce . . .  ?

Ode mnie/ i CD rozdzialu

21 sierpnia 2010

Otóż wcale nieprawdą jest, ze boimy sie chorob powszechnie nam znanych. “Zycie to martix” … genialny slogan tlumaczacy nam wszekie dziwnosci tego swiata. A co gdyby okazalo sie… czysto hipotetycznie ze milosc to wasnie choroba? Zastanowmy sie przez chwile czysto rozsadkowo. Wylaczmy emocje i przyjzyjmy sie faktom.W poczatkowej fazie tracimy kontakt z rzeczywistoscia, przestajemy jesc, nie wysypiamy sie za dobrze czekajac poranka i banalnego sms pelniacego funkcje farmakologicznego seronilu. Separujemy sie od przyjaciol i znajomych… zaczyna nas trawic.Faza rozwoju. W niej, dowiadujemy sie przeroznych rzeczy. ktos nam cos dopowiada, powraca przede wszytkim kontakt z otoczeniem. Widzimy znowu swiat. Goraczka opada. Zaczyna sie walka. Chcemy ja… chorobe … oswoic. Nawet sie daje. Zaczynaja sie wybuchy, niczym te z menopauzy. Zbieramy sie w sobie by w koncu po 2 latach trawienia przez nia, byc wzgledem niej asertywnym. No i szlag. Surgery… nastepuje zalamanie i rekonwalescencja po przebytej chorobie, przypominajaca heroizm wychodzenia z nalogu. I co… chore? A to nie koniec.A co w przypadku, jezeli napisze ze przeciez milosc i wiara to dwa pojecia na ktorych wszyscy powinnismy uczyc sie PR-u? Ile znacie udanych par? troche wiecej niz wygranych w totka. Zastanawialiscie sie po co ja “tego” szukam? Przeciez czlowiek to zwierze stadne. STADNE… Zapladniajmy, spijmy z trzema bondynkami … ale NIE! bo przeciez “szukam milosci”… czegos co promowane jest od wiekow po to tylko by ludzie tkwili w jakims surrealizmie emocjonalnym.Chyba ze jest sie gejem. Pedalem wlasciwie. No wlasnie. I tak zaczyna sie ta opowiesc. Jest sie Pedalem. Pedal to osobnik konkretny, meski, jezdzacy zatruwajacym srodowisko samochodem, nie bedacy w faschionie. To koles dla ktorego najwazniejszy jest swiety spokuj. Byk… zyje swoim tempem, i nie lubi byc prowokowany. Niestety BykPedal ma zasady… i tu zaczynaja sie schody bowiem w swiecie homoseksualistow zasady lub moze bardziej wartosci… takie czlowiecze, nie ciesza sie popularnoscia. Wzieciem tak, ale popularnoscia niestety nie. Pedal, dlugo daje sobie mydlic umysl bzdetami o milosci. Dla niego nie zakochanie jest istotne, ale stworzenie domu. Ale jak tu dom tworzyc jak liczba Pedalow przypadajaca na miasto jest scisle okreslona, a wlasciwie rzec smialo mozna DEFICYTOWA? No nie mozna. Poszedlem zatem na “wakacje”. Tak to ksiazka o Pedale. Zatem, jak juz wspomniałem poszedlem na wakacje. No znudzilo mi sie imprezowanie i wystawanie pod barem czekajac na nienastapione, bowiem jak sie pozniej dowiedzialem, takich jak ja sie nie podrywa. W klubach gejowskich jest jak na polowaniu. Z tym ze zwierzyny od cholery a odstrzelac juz nie ma komu. Sarenki skocznie to tu to tam i na bar i po drinka, ale bron boze do rozporka, bo przeciez one nie smigane sa i cnotliwe takie. W przyslowiowej lesniczowce, mamy zatem tuzin sarenek, dwa tuziny łań, dwa i pół tuzina kłusowników i dwuch raswoych mysliwych. Tuzin dla jednego i tuzin dla drugiego wydawac by sie moglo. Otoz kurwa nie. Bo oba te tuziny zbalamucone zostaly niejdenokrotnie przez klusownikow. Zatem mysliwy dokancza papierosa i mimo wszystko o przyzwoitej godzinie najczesciej sluchajac konkretnego jazzowego biut, swoim ukochanym samochodem, udaje sie do niemodnie ale gustownie urzadzonego mieszkania w ktorym czuje sie dobrze i przytulnie. Bo komfortowo to przeciez homoseksualisci.Ale… po ktorejs takiej imprezie u Gejowego, wrocilem do swojego wlasnie mieszkania i postanowilem ze mi sie nie chce. Co kolwiek mialoby mi sie chciec – nie chce mi sie. Do pracy wstawac nie musze, bo Pedaly staraja sie zyc wygodnie. Maja pieniadze. A skad? To juz tylko oni wiedza. Nie szanuja ich, bynajmniej i nie robia one na nich wrazenia. Homoseksualisci sa dobrze wyksztalceni i zazwyczaj sa prezesami, Geje – Ci natomiast maja opinie oddanych i sumiennych pracownikow sredniego szczebla no i Cioty -Lale nie paracuja. Zazwyczaj znaja wszystkich najbogatszych danego mista  i dowartosciowuja sie ich zyciem. Czasem staja sie tez czescia tekigo zycia… przyjmujac “nadziane” nasienie, zamorznego znajomego w ktorą badz . . .  dziure – no nie bojmy sie tego czytac. A pozniej mozna znajomym powiedziec ze sie “GO” zna… tylko czy “ON” pozna Ciebie? No moze po rozwarciu i stopniu wyslizganych zwieraczy.Moje zycie stalo sie zatem nudne. przestalem imprezowac. Ograniczylem sie natomiast do piatkow filmowych o ktore razem z przyjaciomi dbalismy. Troszke tez na interesach. Głownie jednak, zajalem sie zaduma nad pytaniem, jakie padlo podczas niedawno obchodzonego sylwestra. Palac ziolo (i znowu, tylko Pedal wie na czym polega etos palenia), ktos zadal pytanie - Czym jest pyłek?Pytanie to bylo o tyle namiejscu, ze kierowane do osoby po wydziele rolniczym czyli jak wszyscy wiemy wydziale dosc abstrakcyjnym. Osoby, mojej przyjaciolki i takiego Pedala wsrod lesbijek.Problem byl troche z tym pytaniem, bo jak wiadomo po paleniu trawnikow czlowiek albo ma problem z okielznaniem mysli, albo nie mysli. Kolezanka nie myslala. Mi natomiast zaswitala dosc logiczna (wtedy bylo to naprawdze bardzo logiczne) definicja. Odrzeklem zatem:- Pyłek, to Kruszek po kremacji. Czyli, kazda lesbijka przynajmniej raz w roku musi miec kota, by poczuc prawdziwa milosc. (to tak jak my musimy miec choc raz w zyciu Golden Retrivera). Kot zazwyczaj wabi sie kruszek, a kruszek zkremowany to wlasnie Pylek.Towarzysze spojrzeli na mnie z podziwem i potakujac gowami z dziwnymi wyrazami twarzy oddali wyraz szacunku mej filozoficznej ale jakrze oczywistej definicji. Na tym sylwestrze byl “ON”… o tak..  Pelna geba byl wlasnie on. Moja choroba nr 3. Wtedy jednak jeszcze o tym nie wiedzialem. Jak w ksiazkach nie? Styczen minal mi jakos. Blogo rzecz jasna. Telefon szybko wycichl bowiem po miesiecznej nieobecnosci w gej worldzie jest sie raczej zapominanym. Odswierzanym jest sie dopiero po roku kiedy to w łaniach zalacza sie tesknota za utraconym “batem”. Ograniczylem sie wlasciwie do “niego”.Odwiedzal mnie i opowiadal takie bzdury ktorych nie chcialo mi sie sluchac. Takie… sarenkowe. Poznal kogos, ktos sie chcial zabijac, on go ratowal, ale w sumie nie ratowal bo ktos sie rozmyslim z tym samobojstwem. Musial jechac na koniec swiata go ratowac, bo  ktos znalazl sie zupelnie przypadkowo na tym koncu swiata. No osamotniony byl podobno i przestraszony, to ktosa, “on” ratowal. Dla mnie bylo oczywiste ze, ktos pizgnal lodzika i potrzebny byc przestal. A na takich sarenkach ja moj “on” jezdzilo sie emocjonalnie najlepiej. Ale spokojnie spokojnie… Sarenki tez wiedza jak sie emocjonalnie odwdzieczyc.Tak czy siak, za kazdym razem zamykalem za nim drzwi swej Pedalskiej twierdzy, właczalem Raya Charlsa i nalewalem sobie odrobine rumu zeby dojsc do siebie po tych branzowych bredniach.Tego ranka obudzil mnie telefon. Zapomnialem cholery wylaczyc na noc. Bylo dosc wczesnie, okolo 12. Rolety w sypialni mialem zamkniete zatem najmniejszy nawet promyk lutowej szarosci nie mogl sie przedostac i spac spokojnie moglem do obiadu. Ale nie… Greacy zadzwonila ze w pewnej fajnej knajpie jest dzis fajny koncercik jazzowe.Takich propozycji sie nie odrzuca. Przyjalem tango, i wyczekiwalem zatem wieczora, uprzednio wpadajac do zaprzyjaznionej gospody na ziemniaczki smazone i polewke. Miasto tetnilo zimowa depresja. Ja zreszta prawie kazde polskie miasto. Z Greacy znalismy sie juz jakis czas. Poznalismy sie wiele wczesniejszego sylwestra niz ten opisywany wyzej w dosc niecodziennych okolicznosciach. Jak na bezczelnego Pedala przystalo wypilem rum, nie pytajac sie czyi on byl. A byl Greacy… jedynej kobiety ktora w tamtym czasie potrafila wypic tyle co ja a moze i wiecej. Od tamtej pory wiele nas laczylo. Rzadki widok taka przyjazn miedzy Pedalem a Less. Mielismy obsesje na punkcie wszystkiego co retro. Nauczylem ja nosic kapelusze, ktora Gracy kupowala hurtem, ona zas robila ze mnie gentelmena. Pijalismy tanie wino na kraweznikach i luksusowe drinki na drogch koncertach.Ubrani troche jak para nie z tej epoki weszlismy do wyszukanej na dzisiejszy wieczor knajpy. Pierwsze nasze wrazenie jako zawodowych ocenknajpiarzy bylo bardzo pozytywne. Nie moglismy sie nawet na dziwic, ze w takim miescie jak to, istnieje knajpa w ktorej kloszard czuje sie jak artysta a artysta jak kloszard. Zajelismy stosowne pozycje przy barze i zaczelismy zamawiac. Ona drinki, ja cappuciono             CDN

sasasasa !!!! ;d

21 sierpnia 2010

Yoooo!!! wlasnie sobie bylam na dworku troche polazic z ekipa. wiadomo… troche sie znow popilo na lawkach. najpierw bylismy na czecha a potem na rusa zostalismy na dluzej. no i pozniej do rypasa na chate wszyscy. ziomek juz nas zaprosil na piatkowe picie u niego na kwadracie;) czyli jutro. fajnie. u mnie teraz nie ma szans na jakis melanz. rodzice caly czas na chacie(?) eee no niestey… takze trzeba chodzic na melanze do ziomkow. w sumie to nawet lepiej… nie moja chata wiec potem nie ma problemow ze ktos cos rozjebie albo niezly balagan zostanie. a praktycznie po kazdej imprezie trzeba cos sprzatac… tylko ze nikomu sie nie chce (?) no moze nie ze nie chce ale niektorzy po prostu nie sa w stanie zeby cokolwiek robic ;p ja przewaznie pomagam bo po melanzach u mnie na chacie zawsze ktos do pomocy zostawal… takze ciesze sie ze jutro znow biba bo wakacje powoli nam sie koncza;/ a dzisiaj wieczor raczej spokojny w domu…;] wiadomo wolalabym jakis melanz. ale co do pewnego to za czesto melanzowac sie nie powinno… i tak duzo ostatnio imprezuje. no ale jak kto lubi (?) … ja np to lubie;] ayo!

Rozdział V

20 sierpnia 2010

Chad oderwał się od Sharpay po zakończonym akcie seksualnym i wydusił z siebie tylko :

-Wow ! Jesteś niesamowita ! Chyba Cię odbiję Troy’owi.

-Ty też najgorszy nie jesteś –powiedziała Sharpaytrzymając głowę na torsie chłopaka.

-Dziękuję . Sharpay wyjaśnij mi jedną rzecz… Dlaczego takdziałasz na każdego faceta? Zdradziłem z Tobą dziewczynę i przyjaciela, a niemam wyrzutów sumienia.

-A bo ja wiem ? Może to te nogi –powiedziała Blondynka pocierając swoimi nogami o nogi Danfortha.

Chad momentalnie wyczuł Jej intencję. Pocałował Ją w czoło i powiedział :

-Nie teraz Księżniczko, bo wstaję do pracy, a Tobie proponuję rozmowę z Troy’em.

Sharpay westchnęła :

-Chyba nie mam innego wyjścia –powiedziała patrząc jakchłopak się ubiera.

-To powodzenia… i dziękuję-powiedział chłopak i wyszedł.

-Nie, to ja dziękuję . –szepnęła Sharpay, chłopak już wyszedł.

Postanowiła wstać. Wzięła szybki prysznic, ułożyła włosy,zrobiła makijaż i ubrała się w krótkie jeansy i biały top. Wyszła z apartamentu, nie była głodna, więc od razu skierowała się na dwór.  Szła, sama nie wiedząc dokąd. Trafiła na pole golfowe. Zobaczyła Troy’a uczącego dzieci gry w golfa. Wzięła głęboki oddech i podeszła do Niego :

-Hej Troy…

-Witam Panno Evans ! Czy mogę służyć ?

- Musimy chyba pogadać – ciągnęła niepewnie.

- Panno Evans, przepraszam, ale teraz mam lekcję.

Zmrużyła oczy. „Więc jak on tak pogrywa, to dobra”

- Panie Bolton. Proszę za mną. Muszę porozmawiać na tematpana obowiązków, jeżeli nie, to zwolnię pana z pracy za niekompetencję.

- Już idę panno Evans… – powiedział nawet na nią nie patrząc – Smith! Popilnuj dzieciaków.

Przeszli 200 metrów. Sharpay usiadła na ławce. Gestem zaprosiła Boltona, ten nie skorzystał.

- Słucham…? – powiedział lodowatym tonem.

- Dlaczego? Dlaczego przespałeś się z Montez… I dlaczego mi tego nie powiedziałeś? – zaczęła.

- Byłem kompletnie pijany! Nie wiedziałem, że zrobiłem jej dziecko!

- Cholera, wiesz jaki mi ból sprawiłeś?

- A ty po co przespałaś się z Chadem? – krzyknął.

- Nie krzycz! – odpowiedziała – Po prostu chciałam się zemścić.

- Za co? Za moje pijaństwo?

- Nie! Za to, że mnie okłamałeś! Chyba musiałeś się obudzić goły koło gołej Montez? Tak jak my zawsze? Nie… my się obudziliśmy grzecznie w pidżamkach po ostrym seksie, co?

- Sharpay!         

- Do cholery co? Mam się na wszystko godzić? Nie! Nie tak mnie wychowano!

- Widać! – krzyczał

- Trudno, skoro ci nie pasuje, to po co ze mną wytrzymywałeś całe wakacje? Dla kasy?!

- Sharpay. Z nami koniec. Wiedz, że ja cię kochałem. –powiedział rzeczowym głosem i odszedł.

- Tak bez wyjaśnienia?! – krzyknęła. Nie odwrócił się. A gdy jej zniknął z oczu rozpłakała się.

Sharpay odwróciła się na pięcie i poszła do swojego apartamentu. Kiedy tam weszła , zobaczyła wiszącą na krześle koszulkę Boltona i się rozpłakała. Leżała tak kilkanaście minut kiedy usłyszała dzwonek telefonu,wyjęła go z kieszeni i powiedziała :

-Taak ?

-Ty płaczesz ?

-Chad  ?

-Tak .

-Co tam ?

-Nic. Słuchaj… Ja w sprawie dzisiejszej nocy…- Nie mów mi o tym! Zerwał ze mną do cholery – otarła łzy.

- Nie potrzebnie chyba to robiliśmy – Chad chwilę sie zawahał – Bo Montez wcale nie jest w ciązy.

- JAK TO? Nie ściemniaj. Przecież miała wyniki badań…

- Przyjedź do Silver City

- Spoko, będę za pół godziny.

- Czekam, czekam – Chad się rozłączył.

Była, nawet wcześniej. Chad już czekał na nią przy stoliku w głębi knajpy. Wyglądał na zniecierpliwionego. Sharpay podeszła.

- No to co masz?

- Posłuchaj.

Wyciągnął telefon i coś włączył. Dało się słyszeć przytłumiony głos Montez i Murzyna.

- Jak to w ciąży nie jesteś?

- Normalnie po prostu. Wymyśliłam tą bajeczkę… Żeby Evans rzuciła Troy’a, co już się stało… A Bolton chce brać ze mną ślub… Ha, ha… -Montez śmiała się.

- A jeżeli to się wyda? – Chad się zapytał.

- To nic, powiem, że poroniłam. Sfałszuję wynik badań i o. Tyle.

- Żartujesz…

- NIE, a teraz muszę spadać… Już niedługo Troy wróci do ciebie, jako najlepszy przyjaciel.

Sharpay była kilka minut w osłupieniu. Gdy w końcu wrócił jej głos, wstała i wyszła mówiąc.

- Muszę coś załatwić.

 

 

* * *

 

Stała na schodach w Lava Spring. Dzwoniła do Troy’a.

- Montez wcale nie jest w ciąży! Przyjedź to ci wszystko wyjaśnię… TROY! Za 20 minut…

 

* * *

 

Czekała na niego cierpliwie i stała u szczytu schodów.Nie zauważyła, że KTOŚ w czarnych włosach z idealnie prostym nosem i cudownym głosikiem wylał wodę na kilku schodach, mówiąc: „zobaczymy, czy Troy się dowie…”.  Sharpay usłyszała kroki ipobiegła na górę myśląc, że to Jej chłopak. Niestety przewróciła się. O mały włos, a uderzyłaby głową w marmurowe schody, jednak w ostatniej chwili ktoś Jązłapał. To był Troy :

- Uważaj… -powiedział Bolton i spojrzał w oczy Sharpay.

-Będę- wyjąkała dziewczyna,  ale tak naprawdę marzyła jedynie o pocałunku z chłopakiem. Nie zrobiła tego, ponieważ chciała wyjaśnić sprawę ciąży.

- To o czym chciałaś pogadać ?

-O tej ciąży…

- Słucham – powiedział Bolton , a Sharpay opowiedziała Mu wszystko, co wiedział od Chada.

Troy był wściekły i już chciał iść do Gabrielli, ale On też miał coś do powiedzenia .

-Po co poszłaś z Chadem do łóżka ? – spytał bez ogródek.

-Dla zemsty, ale spokojnie… Wciąż kocham tylko Ciebie.

- Ja Ciebie też .

Pocałował Ją .

Widział to Chad… Było Mu przykro, że to nie On moż ecałować Sharpay, ale cieszył się z Jej szczęścia.

Nagle Sharpay mrugnęła i uśmiechnęła się do Niego. Chłopak odwzajemnił to, mruknął pod nosem „ Bolton Ty szczęściarzu” i wrócił do swoich obowiązków.

 

Gdy Troy odszedł, Sharpay podeszła do Chada.

- Skąd wiedziałaś, że tu stoję?

- Kobieca intuicja – blondynka uśmiechała się zniewalająco. Chad chciał ją pocałować, znów uprawiać z nią seks, całować,pieścić…

- Wiesz… Nie musimy kończyć znajomości – Sharp ciągnęła.

- A Troy?

- Nie dowie się o niczym…. Mam nadzieję…?  Jutro o 15:25, bo on ma zajęcia do 19:00… Do zobaczenia.

Siedziała znudzona na łóżku. Czytała jakiś brukowiec, w którym był obszerny artykuł porównujący ją do Paris Hilton, tyle że napisano,że Sharpay jest bardziej inteligentna i ma ładniejszego chłopaka. Już paparazzi zdążyło ją przyłapać razem z Troy’em. Chłopak się nacierpiał z tego powodu, ale cóż, Sharpay zaczynała być sławna, a on musiał się z tym pogodzić. Była 15:30,gdy ktoś zapukał do jej drzwi. Wszedł chłopak, który miał zasłoniętą twarz bukietem z kilkunastu róż.

- Chad? – Sharpay uśmiechnęła się.

- Co mnie zdradziło? Proszę, to dla Ciebie – podał dziewczynie kwiaty.

- Dłonie i godzina przyjścia… A jeżeli Troy skapnie się skąd ten bukiet – blondynka zawahała się, ale wzięła bukiet.

- Powiesz, że od tajemniczego wielbiciela…

- Uwierzy?

- Przeciez jest taki naiwny… – Murzyn był już przy blondynce, objął ją. Sharpay wysunęła się z Jego objęć i podeszła do barku .

- Coś do picia Chad ?

- Wodę, bo tu się robi gorąco – powiedział chłopak patrząc na strój Sharpay.

Była w koronkowym, czarnym szlafroku, gdzie delikatnie prześwitywała  czerwona, satynowa bielizna. „Skąd ona ma takie ubrania?” –pomyślał chłopak. Chciał zedrzeć to z niej, kochać ją, tak jak za pierwszym razem… Pożerał ją wzrokiem.

- Zimną, z lodem chcesz?

- Jasne… – patrzył na jej zgrabną pupę, poruszającą się za każdym razem, gdy ona robiła krok. Nosiła springi. Uśmiechnął się, bo Taylor miała zwalisty tyłek i nosiła wyłącznie białe, bawełniane ‘galoty’ jak zdążył już nazwać majtki jego dziewczyny.

Sharpay dotknęła zimnymi dłońmi kark Chada. Wstrząsnął go dreszcz podniecenia i odwrócił się błyskawicznie. Wziął szklankę od dziewczyny.Napił się lodowatej wody i zimnymi ustami zaczął całowac gorące wargi Sharpay,tak jak gdyby już miał jej nie spotkać, nie całować.

Szybko wylądowali w łóżku. Ich ciała poruszały się w jednym rytmie. Starali się głośno nie pojękiwać, bo w biurze obok siedział pan Fulton. W ekstazie Sharpay krzyknęła

- Jesteś lepszy niż Troy!

Chadowi to zaimponowało. Wszedł w nią jeszcze z większym impetem. Jęknęła.

Leżeli w łóżku, była 19:15.

- Muszę iść –Chad już ubierał jeansy, Sharpay także wkładała już normalne ubrania – T – Shirt i jeansy. Ubrała się szybciej niż chłopak.

- CZEŚĆ! – nagle wpadł Troy. Popatrzył się najpierw na Chada, później na Sharpay – Wam też jest gorąco? Chad nałóż koszulkę…! Sharpay jak możesz się na to patrzeć?!

Odetchnęli z ulgą. Nie zostali jeszcze nakryci…

Murzyn wyszedł, a Troy poszedł do łazienki, gdy Sharpay zobaczyła zużytą prezerwatywę Chada. Nie zauważyła, że Troy już wyszedł z toalety.

- Cholera, mam nadzieje, ze Troy nie zobaczy –powiedziała głośno i wrzuciła do kosza.

- Troy! Ja idę do fryzjera – krzyknęła i wyszła z apartamentu.

Chłopak podszedł do kosza. Zobaczył zużytą prezerwatywę.

- A jednak! CHAD ZABIJĘ CIĘ!  – wykrzyknął i wybiegł z mieszkania.

 

W sobote wyjazd. 14 lipca 2009 roku

17 sierpnia 2010

Siema! zacznę od podziękowań za komentarze… nie myślcie sobie że zapomniałem o blogu… wręcz przeciwnie… to Wy o nim zapomnieliście. Pojawiły się komentarze, więc pojawia się nowa notka. W sobotę jadę nad jezioro, tam gdzie rok temu. Wrócę około 1 sierpnia. W tym roku nie będę opisywać każdego dnia tam spędzonego, ponieważ i tak nie doceniliście mojej ciężkiej pracy… nie wiecie jak jest ciężko pisać o takich sprawach przy obecności rodziców i żeby jeszcze tego nie widzieli. Od jakiegoś czasu obiecuję opowiadanie, fakt dawn nie pisałem. Postaram się coś wyskrować na brudno gdy wyjadę i w następnej notce owe opowiadanie się pojawi.

 Dzisiaj moje imieninki ;-] Nie obchodzę tego święta, gdyż wszystkie imieniny wypadają w wakacje i mało kto o nich pamięta. Wczoraj z kolegą ułożyliśmy statystykę, znaną pewnie każdemu gejowi… nazywa sie “90%”. Statystyka ta przedstawia 90% społeczności gejowskiej która dzieli sie na dwie główne grupy : zboczeńcy-seksoholicy i cioty-zwichnięte nadgarstki. Niestety tylko 10% to osoby normalne… wypadałoby zadać pytanie czym jest normalność… skoro to tylko 10%, mówiąc to mam na myśli osoby które mówią, zachowują się i myślą normalnie. Seks i ciuchy nie są na pierwszym miejscu i niczym nie wyrużaniają się od osób heteroseksualnych.

 Notka dobiega końca… muszę się zacząć pakować no i posprzątać w pokoju b nie było syfu gdy wrócę zmęczony z pobytu nad jeziorem.  Pokażę jeszcze jedno… może dwa zdjęcia ;]

 

  

Taki wstęp…

10 sierpnia 2010

Witam was.

Na tym blogu chciałbym opisywać to, co dzieje się w moim życiu… preferuje pozostać anonimowy, przynajmniej na razie. Mam -naście lat… ok… mam 17. Nie mieszkam w Polsce, ale kawałek od niej… moja “Ona” pozostała w Polsce. Opisze wam moją historie od początku, abyście mogli zrozumieć…

Więc wszystko zaczęło się na początki marca 2007. Mieliśmy po 15 lat, chodziliśmy do jednej klasy, nic nas do siebie nie ciągnęło. Aż do pewnego dnia, do dnia w którym wpadłem na pomysł poprosić mojego kolegę o jej numer gg. Gadaliśmy, miała troche problemów, jak każdy… gadaliśmy o tym i tamtym i zaczęliśmy się spotykać poza szkołą. W rozmowach tych, często wchodziliśmy na temat seksu, aż któregoś dnia wyznała mi, że chciałaby się kochać. Była wtedy lekko podpita, ale pewnego dnia odwiedziła mnie w domu… ja byłem prawiczkiem, ona już nie dziewicą, jej poprzedni związek to inna historia (zła i nieszczęśliwa) i nie będe tego tutaj opisywał. Siedzieliśmy chwilę po czym przenieśliśmy się na kanape. Nikt nie mógł nam przeszkodzić… pierwszy raz ją pocałowałem! Było to wspaniałe uczucie i do dziś tego nie zapomne… całowaliśmy się jak opętani… byłem maksymalnie podniecony. Zacząłem ją dotykać, byłaby to (jeżeli mielibyśmy zamiar się kochać) baaardzo długa gra wstępna. Zdjąłem jej bluzke, stanik, pieściłem jej piersi, wsadziłem rękę do majteczek, pieściłem jej łechtaczkę, wsadzałem palce… ale do niczego nie doszło… trauma z poprzedniego, toksycznego zresztą związku nie pozwoliła jej na razie na nic więcej… absolutnie nie miałem żalu. Czułem coś do niej… nie byłem ani zawiedziony ani zły… poprostu już tego dnia ją kochałem.

Teraz ten dzień ustanowiliśmy dniem od którego jesteśmy razem. Jeżeli nie chce się wam liczyć, są to 2 lata i prawie 3 miesiące. Powiedzmy 27 miesięcy 15 czerwca.

Potem… potem byliśmy coraz bardziej szczęśliwi, kochaliśmy się coraz mocniej i doświadczaliśmy wspólnie wspaniałych wrażeń (nie mówie o seksie). W między czasie owszem… były różne zabawy typu seks oralny, pozycja 69, dotykanie itd. szczególnie, w tamtych czasach, podobały nam się miejsca publiczne… (teraz już nie… przynajmniej w mniejszym stopniu), więc zanim 5 kwietnia, pierwszy raz uprawialismy seks, daliśmy sobie przynajmniej po jednym orgazmie… teraz juz dokładnie nie pamiętam.

To był mój pierwszy raz… coprawda na szybko ale dobrze i miło go wspominam… potem… potem były setki razy… jej doświadczenie ze mną, były 100x lepsze niż z tym skur**** z którym była wcześniej i żałuje że jemu się wtedy oddała (to są jej słowa). Kochaliśmy się jak świerze małżeństwo, prawie codziennie. Także długo, bo po 20-25 minut. Zdobyliśmy razem mase doświadczenia (teraz mówie o seksie) i zaufania do siebie.

Kochaliśmy się w różnych miejscach i mieliśmy różne ubarwione odpały, też w różnych miejscach… ale to będzie tematem mojego bloga, więc nie moge o tym teraz szerzej pisać… cierpliwości.

i znów “potem”:

Potem stało się, że musiałem wyemigrować za granicę i dołączyć do mojej matki… chciałem tego, owszem, ale zanim pokochałej “Ją”. Język tego kraju znam od dziecka, znam kulture i zwyczaje i jedyną traumą było zostawić ją samą…

Był płacz… także z mojej strony. Kochałem ją ponad wszystko, tak jak i teraz. Wyjechałem pod koniec czerwca… nie byliśmy ze sobą długo, ale ja byłem całym jej życiem, a ona moim.

Miałem przyjechać do niej w sierpniu, ale nie wytrzymałem… tęskniłem strasznie, a to był dopiero tydzień… a przecież miałem tam zamieszkać!

Kupiłem bilet na 14 lipca… równe 2 tygodnie potem… nie mogłem czekać, chciałem spędzić z nią jak najwięcej czasu.

Powitanie było bardziej niż gorące. Najpierw tuliłem ją, że prawie się nie udusiła… potem całowaliśmy się namiętnie, zaraz leżelismy na łóżku… byłem po 16 godzinach podróży, więc na początek poszliśmy pod prysznic. Mydliliśmy nasze ciała ocierając się o siebie i całując namiętnie… po wyjściu spod strumienia wody, po wstępnym otarciu wody, pobiegliśmy do jej pokoju na łóżko, gdzie kochaliśmy się jakieś 15-20 minut.

Potem trwały wakacje. Codzień coś wymyślaliśmy, kochaliśmy się w domu, a porządanie było tak wielkie że czasami też na łonie natury… na naszym stałym miejscu… (nie powiem gdzie ;) ).

Ok… STOP, nie zanudzam was szczegółami naszego związku z okresu dwóch lat.

Jak jest dziś… hmm… przywykliśmy do odległości. Jest internet. Telefony. Kochamy się nadal mocno i nie wyobrażam sobie życia bez niej… bez świadomości że ona jest i czeka. Ja kiedy tylko moge jade do niej. Nasz seks trochę się zmienił, za sprawą tego, że nie kochamy się już codzień, pierwsze stosunik które odbywamy po moim przyjeździe kończą się bardzo szybko… niestety… ale ona kocha mnie i nie chodzi jej tylko o seks… ani o pieniądze… ani o nic… poprostu darzymy się uczuciem i to jest piękne. Kochamy się, ale dlatego że się kochamy… nie jest to przypadkowy seks. Jesteśmy wyrozumiali wobec siebie… jeżeli ona nie może, nie nalegam, jeżeli ja mam wytrysk przed jej orgazmem, zawsze mnie pociesza, przytula i mówi że nic się nie stało.

Nienawidzę tych artykułów, między innymi na onecie, gdzie mowa o miłości, że kończy się, że znika… mieliśmy wiele krytycznych momentów w naszym związku… naprawdę… bywałem wtedy zdesperowany, ale w głębi serca zbyt dużo nas łączy i za bardzo się kochamy. NAsza miłość jest wielka i prawdziwa i nie może się skończyć… wiem co mówie, bo pomimo wszelkich przeciwności jesteśmy ze sobą 27 miesięcy, nie rozdzieliło nas 1300 km, tęsknimy i wciąż czekamy… mamy wspólne marzenia i plany. I niech to będze pewnego rodzaju przesłanie, wiadomość, pocieszenie dla osób które nie wierzą już w miłość, bądź znajdują się bądź już niedługo znajdą się w podobnej sytuacji. I to że mam dziś 17 lat na prawdę, na tle tego co przeżyłem z moją ukochaną i to co do niej czuję pomimo upływu czasu, nie ma żadnego znaczenia…

Już niedługo, bo za miesiąc, moja “Ona” najlepsza na świecie i najukochańsza, przyjedzie do mnie. Pierwszy raz w historii… pierwszy raz jej rodzice pozwolili jej do mnie przyjechać (bądź co bądź 17 lat to nie 18). Jestem przeszczęśliwy, a najlepsze jest to, że mieszkam sam, a moja matka nie ma żadnych problemów, jeżeli chodzi o seks… zdaje sobie z tego sprawę, pomimo, że o tym nie rozmawialiśmy (może to i źle, może to i dobrze), że uprawiamy seks. Spędzimy tutaj wspaniałe 3 tygodnie. potem zobaczymy…

To było streszczenie mojej historii… historii mojego związku. Na blogu będzie też o innych sprawach mojego życia… także o masturbacji… ale nie takiej jak zwykle, pornos + chusteczka higieniczna, nie nie… bynajmniej nie takiej techniki używam, tamta ryje psychikę… (ja też człowiek, rozładować się jakoś muszę). Szczegóły w kolejnych notkach.

Pozdro.

Zapraaszam was do śledzenia bloga i ew. pytań. Na pewno odpowiem.

Obiecuję pisąc często i mniej więcej tyle co dziś (nie no… krócej ;) )

Pozdrawiam.

3

9 sierpnia 2010

W drodze do domu , nie odzywałyśmy się z Sashą przez całą drogę . Byłyśmy w tak wielkim szoku że nie potrafiłyśmy rozmawiać . Przed domem stanęłam i otworzyłam jej drzwi bezgłośnie mówiąc .

– Młoda ja jadę do Daniela . Powiedz mamie , że wrócę na kolację , albo po kolacji ..nie wiem zresztą . – Sasha jedynie spojrzała na mnie.

– Pozdrów szwagra .. – i zamknęła sa sobą , a ja ruszyłam w drogę do mojego mężczyzny . Byłam z Danielem już od 3 miesięcy , jednak wciąż go dopiero poznawałam . Jadąc w kierunku jego domu jednorodzinnego zadzwoniłam w między czasie do Ashley .

– Hej Ash … – powiedziałam na powitanie . – słuchaj niunia , nie wiem czy się wyrobię z tym naszym babskim wieczorem , jadę właśnie do Daniela … uff , to dobrze , cieszę się …. noo to do zobaczenia ..jutro ? ….ok …. to papapa…. – i rozłączyłam się w momencie parkowania na podjeździe u Daniela . Wychodząc z samochodu zauważyłam poruszenie wśród firanek . Dochodząc do drzwi i chcąc w nie zapukać nie musiałam już tego robić bo drzwi automatycznie się otworzyły ukazując moim oczom faceta którego kochałam . Daniel Zilinski , 20 lat , ciemny brunet o bujnej zawsze potarganej fryzurze , z lekkim zarostem na twarzy i zawsze zamyślonymi ciemnymi oczkami .

– Hej skarbie .. – powiedział na powitanie od drzwi , przyciągnął mnie do siebie jednym ruchem ramienia i dał mi buziaka . – Co cię sprowadza do mnie co ? - zapytał wpuszczając mnie do środka i prowadząc na góre do pokoju .

– A co już własna dziewczyna nie może zrobić niespodziewanej niespodzianki swojemu chłopakowi ? - lubiłam się z nim drażnić .

– Ojj ..niegrzeczna dziewczynka niegrzeczna ..

– A teraz tak na poważnie , byłeś dziś w szkole ? Co mowiła Kowalls na moja nieobecność ? - zapytałam siadając na kanapie obok Dana .

– A no standartowo , a co miała mówić .. “no tak , piątek .. a naszej gwiazdy nie ma jak zwykle .. ” – zaczął gestykulując i udawając naszą wychowawczynię , a ja pokładałam się ze śmiechu na kanapie .

– Przees … hahah .. przestań już głuptasie .. - śmiałam się . 

– No dobra , a teraz tak na poważnie ..jak było na nagrywaniu , opowiadaj .. – powiedział , układając sobie włosy w jeszcze większy nieład niż przed chwilą i drapiąc się przy tym po brodzie , a ja zaczęłam mu opowiadać wszystko , o Steffie , o panu Thomasie , o trasie w wakacje , i ..o zespole z którym będziemy koncertować . Nie był zachwycony.

- Tokio Hotel ?! - powiedział oburzony po zakończeniu mojej opowieści . – Czyś ty oszalała ?! .. Po pierwsze primo ; zostawisz mnie samego na dwa miesiące kiedy ty będziesz jeżdzić po świecie ? Po drugie primo ; w tym zespole są sami kobieciarze i łamacze serc ! A po ostatnie ; nie zgadzam się żebyś jechała ! .. – powiedział . A ja siedziałam i nie wiedziałam co zrobić .

– Ale zrozum kochanie.. kontrakt podpisany , wszystko załatwione , nie mogę się wycofać teraz … – próbowałam się usprawiedliwić jakoś .

  - To może najlepszy moment żebym ja się wycofał co ? W końcu został tylko tydzień do zakończenia roku , a po zakończeniu już się nie zobaczymy bo TY BĘDZIESZ MIAŁA TRASĘ .. ! – wstał i zaczął gorączkowo chodzić po pokoju , a mi zachciało się płakać w momencie . – Wybacz Carolline , ale nie mam zamiaru być w związku który prędzej czy później wiem to napewno się rozpadnie ..Sory..  – powiedział “Carolline” , a nigdy tak do mnie nie mówił , zawsze było “Carn , skarbie , kotku” , a teraz ? Wszystko się rozpadło .

– A więc to koniec Daniel , skoro ty nie potrafisz pogodzić się z tym że mam większe oczekiwania od życia niż ty .. – powiedziałam , wzięłam okulary i wyszłam trzaskając drzwiami . Wsiadłam do samochodu i nie mogłam odpalić , z tych nerwów i złości wyciągnęłam paczkę papierosów Sashy ze schowka i zapaliłam jednego na uspokojenie . Jednak to nic nie dało , siedziałam w samochodzie pod domem mojego  b y ł e go  i płakałam .

Rozmowa z Łukaszem

7 sierpnia 2010

Hej . Miałam do was napisać ale nie miałam neta!

Co ze zdjęciam? Doszłam do wniosku ,ze nie będę publikować mojej fty bo jescze ktoś tu wejdzie i będzie super;/  Jak ktoś będzie chciał pogadać , ktoś będzie chciał moje zdjęcia lub spotkać się piszcie na mój numer! :) Wyżej w “uniwersalnej” napisany.

Miałam wam przesłać rozmowe z Łukaszem!! Pisałam z nim jeszcze kilka razy ale najpierw wyślę wam rozmowe dzień po dniu w którym dostałam tego sms`a jakoś net mi nie chodził i nie mogłam wtedy wieczorem wejść na gadu..

A więc to ta pierwsza rozmowa po około 4,5 miesiącach :

 

Łukasz 13:51:16HejŁukasz 13:51:23: *Ja 13:51:26Cześć ; DJa 13:51:31o Co chodzi?Ja 13:52:13?Łukasz 13:52:43a tak jakoś dawno z Tobą nie gadałem.. i to wszystko .Pomyślałem sobie ,ze warto odnowić nasze klontyakty bo przecież troche czasu ze sobą bylismyŁukasz 13:52:48i troche się za\namy:))Łukasz 13:53:34? co myślisz o tymJa 13:53:45No tak.. ale wiesz jakie świństwo mi zrobiłeś..Łukasz 13:55:05Wiem dużo o tym myślałem i żałuje tego naprawdę… Nawet nie wiesz co ja porzeżywałem. wiem ,że teraz masz prawo się do mnie nie odzywać i możesz nie chcieć mnie widzieć. ale wole spróbować niż potem żałować na starość:)) i Nnie załować ,że się nie spróbowało:)Ja 13:55:22Wiesz ..jakoś nie mam do Ciebie żalu. Ja 13:56:01Na początku było strasznie sam wiesz , słyszałeś pewnie ale z dnia na dzień było coraz lepiej aż w końcu przesżło mi całkowicie:)) Zapomniałam o Tobie i miałam TomusiaŁukasz13:56:53Tomusia?? Czyli jesteś zajęta??Ja 13:57:11Nie :) ) Dla twojej wiadomośći już nie jesteśmy razem Łukasz 13:57:34To widze ,ze czasu nie marnowałaś..Ja 13:57:44?? o co Ci chodzi?Ja 13:58:41a Właściwie po co tak anprawdę napisałeś jakoś nie chve mi się wierzyć ,że z tego powodu..Łukasz13:59:05Dobra przepraszam..wiesz często mi sioę zdaje ,ze dalej jesteś moja..Ja 13:59:15Rzeczywiście zdaje Ci się :) )Łukasz 13:59:32chodzi tu o relacje czysto przyjacielskie naprawde.Łukasz 14:00:02Bardzo się ciesze ,ze chociaż chcesz ze mną gadać .. ja na Twoim miejscu. nie odezwał bym się nigdy już…Łukasz 14:00:45wiadomo ,ze chcesz sobie ułożyć jakoś życie spoko nie ma problemu.Nie mam zaiaru Ci przeszkadzać .Tylko pogadaćJa 14:01:50Dobra ale pamiętaj ,zę nic po zatym :) )Łukasz 14:02:10czyli są szanse?Ja 14:02:14na co? ?Łukasz 14:02:25na to ,żebyśmy się dalej kolegowali , pzyjaźnili?Łukasz 14:02:31Tylko …obiecujeJa 14:02:57No dobra są. Mówiłam już nie mam do Ciebie żalu już dawno przestalo mi zależeć na Tobie i przestałeś mnie interesować..Ja 14:03:08w Sumie to nie wiem czy opłaca się do tego wracać..Łukasz 14:03:37Nie musimy do tego wracać Zaczniemy na nowo. Od przyjaźni , znajomości jak będziesz chciałaJa 14:03:51Dobra ..jescze sobei to przemyśle/… napisz później. Ja 14:03:56Ide pa :) Łukasz 14:04:05Dobrze i dziękuje papap :*

 

Jakoś mnie to dziwi!Wow kiedy on pisał do nie ostatni raz “:*” ,a może naprawdę zmądrzał i chce to wszystko od nowa zacząć? Niewiem . Potem nie miałam neta..;/

Ale pisaliśmy sobie mnuuuustwoooo smsów!! Jakoś się zmienił troche jest jakiś inny , miły , uprzejmi taki jakiego znałam na początku naszej znajomości. mozę naprawdę coś do mnie czuje ale poprostu chcve wszystko naprawić bo czuje sie winny? Niewiem . Poczekamy zobaczymy:) Narazie dogaduje mi się z nim świetnie. Piszemy ze sobą smsy cały czas i jest super. Nie ,żbym coś do niego czuła. Nie czuje nic do niego.

Ale popisaać możęmy , przecież to nic złego.Może odbije sie od dna bo ostatnio nie było łatwo.. szczególnie z Tomkiem. ah.. Narazie powiedzmy ,że się nim “pobawie” ;D

Nie chce mu robić nic złego ,a napewno odgrywać się za to co on zrobił poprostu:) Działa mi internet więc napewno bede z nim pisać to wam wyśle rozmowe:D

Aha w sumie u mnie nic ostatnio się nie działo , gdy nie miałam neta ale spotkałam się z  Jolką.Swietne miała wakacje! Wyruchało ją chyba z 15 . Dzisiaj też się z nią spotykam idziemy pospacerować dawno z Nią nie gadałam. Dobraja spadam. spiesze się.

Buziaczki :*

Napisze później -wieczorem

 

 

Opowiadanie Pusssy

29 lipca 2010

Hejka wam ;) !Oh te wakacje ;D Ostatnio bylam z przyjaciolka na jej dzialce. Bylo nie za duzo osob. Ja, moja przyjaciolka i kilku kolegow wraz z dziewczynami.Oczywiscie byl alkohol ;DJa wypilam jakies 4 leszki :D moja przyjaciolka jakos podobnie :) Impreza trwala do ok. 3 nad ranem. Wszyscy sie zmyli powoli a my zostalysmy same. Nie chcialo nam wracac z buta wiec postanowilysmy zostac i spac w altance.Byla tam jedno nie za duze łozko. ;) jakis skromny kocyk. Ogarnelysmy jakies butelki z dworu i dalysmy do smieci. Zamknelysmy sie w srodku i rozebralysmy. Ja zdjelam tylko spodenki i polozylam sie w majteczkach i bluzeczce.Kaska podobnie jak ja tylko lezala w bluzce ale bez stanika(chyba dzisiaj go w ogole nie zalozyla ;D) No i lezymy sobie we dwie i lezymy. Podczas naszej ogolnej rozmowy Kaska delikatnie zeszla na temat seksu. Nie spodziewalabym sie tego po niej, bo wspomniala o mnie i o mojej innej orientacji. Powiedziala mi ze jest ciekawa jak to jest z przyjaciolka..I nagle cisza :p zadna z nas sie nie odzywa w tym ciasnym lozku :plezac kolo niej delikatnie dotknelam jej nogi pod kocem. Popatrzylam sie na nia, to sie tylko usmiechnela. :p I zrobila to samo jak co ja, czyli dotknela mojej kogi. Potem ja przejechalam palcami po dlugosci jej nogi. Ona zrobila to samo, przeszyly mnie mile ciareczki.Posmeralam ja po brzuszku gdy Ona robila dokladnie to samo po mnie. Potem na cycuszki, suteczki.. Ale przy suteczkach zostalam. :p zaczelam je ugniatac i mietolic ;DGdy ona mi chwycila mojego sutka to az mnei na poczatku zabolalo ;D ale za chwile przeistoczylo sie to w przyjemnosc. Przesunelam glowe to jej twarzy i sprobowalam ja pocalowac, tak o tylko musnac wargami. Za chwile juz sie lizalysmy, oh jak ja lubie jak druga osoba daje mi duzo swojej sliny na jezyczku.. Mmniam :D Ruszalam troszke nozkami tak zeby mi sie uda tez poruszaly i troche cipusia. Czulam ze mam juz mokro. :p Dalam moja reke na jej brzuszek, Cala drgała.. spytalam sie “Czy moge sobie gdzie niegdzie pomasowac Twoje cialko ?” Ona powiedziala “yhymm….” I jeknela. :pTo ja delikadnie powedrowalam w dol.. :p i juz mialam roczke w jej pusi. Jezu jaka ona byla mokra.. cale majteczki tez byly przemoczone. Podraznilam lechtaczke i zaraz wsunelam jej paluszka do cipeczki. :) Znowu jeknela.. Przez jakies 2 minuty wzadzalam jej paluszka do cipeczki. Gdy nagle sie spytala “A Ty?” Ja odpowiewiedzialam, ze sie moge sama zadowolic. A Ona “nie.., moze wskocz na mnie?” A ja “e, chcesz 69?” A ona “tak”. Wiec wskoczylam, delikadnie ugielam nogi i przysunelam biodra.. i usiadlam jej na usta.. wtedy poczulam normalnie niebo..krzyknelam, a ona szybko zaczela dzialac jezyczkiem.. wsadzala paluszki, ja jej to samo, pchalam jak najmocniej  i jak najszybciej.. lizalam, sssałam jej cipeczke, draznilam lechtaczke.. ja czulam ze niedlugo dojde, Jej soczki mialam na calych ustach i nawet poza nimi. Ona jeczala, ja tak samo. Zaczelam troszeczke roszac biodrami, tak jakbym kochala sie na jezdzca. I nagle doszlam,krzyczalam bo ona mi jeszcze szybciej lizala cipke.. Ona jeszcze nie doszla, wiec splunelam na jej cipke, a ona “Mmm.. piesc ja” Tak jakby klaskalam moja dlonia o jej cipke, tak fajnie mlaskala.. wsadzilam dwa palce, i dodalam jezyczek.. jej cipeczka byla bardzo nabrzmiana, i za chwile doszla. Zaczela tak milo jęczec.. dyszec.. i wyginala sie cialem od orgazmu.. Po chwili zeszlam i polozylam sie k olo niej :p Powiedziala ze nie bylo zle ;d ale i tak woli chlopakow ;D spojrzalam sie na nie ;d i usmiechnelam..:p Powiedzialam dobranoc i tak sie zakoczyla nasza noc..:D zapraszam do komentowania

cos na dobry poczatek

25 lipca 2010

“krótkie” opowiadanie   Dom ciotki Oli był ogromny. Zbudowany w stylu wiktoriańskim wprawiał w osłupieniu każdego, kto tylko na niego spojrzał. Ten trzypiętrowy budynek postawiony praktycznie na wydmie, sprawiał wrażenie niesamowitego miejsca, gdzie mogą wydarzyć się zupełnie fantastyczne rzeczy.

Julka uśmiechnęła się do siebie. W końcu miała już osiemnaście lat. Nie wierzyła w takie rzeczy.

Brama otworzyła się i wjechali na podjazd przed domem. Drzwi otworzyły się z rozmachem i po chwili szła ku nim ciotka Ola uśmiechnięta, jak zawsze. Nie była ich prawdziwą ciocią, tylko koleżanka mamy ze studiów. 

– Heej! Nareszcie, próbowałam się do was dodzwonić, ale coś nie łączyło. – powiedziała, dalej się uśmiechając.

– Cześć, kochana – powiedziała mama Julki i Tomka wyjmując kluczyki ze stacyjki i wysiadając, by ją uściskać. – nie mieliśmy zasięgu.

Uścisnęły się serdecznie i ucałowały. Julka i Tomek też byli w dobrych nastrojach. Jechali co prawda długo, ale kiedy wreszcie zobaczyli dom poczuli sie spokojni i wyluzowani, Zostaną tu całe wakacje, tylko pod opieką cioci, jak co roku. A ciocia była najbardziej wyluzowaną dorosłą osobą na świecie.

Ola przywitała się czule z Julką i Tomkiem, po czym zaprosiła ich do środka. Wewnątrz dom wyglądał jeszcze bardziej wspaniale. Ogromne drewniane schody, piękne mozajki na podłodze i wielkie pokoje zawsze oszałamiały.

Ola podobno odziedziczyła ten dom, ale ani Julka, ani Tomek, nie wiedzieli, czy to prawda.

 

Usiedli w salonie. Ciocia przygotowała ciastka i napoje. Jedli i śmiali się kilka godzin. W końcu mama wstała pożegnała się ze wszystkimi i, mimo, że Ola namawiała ją, by została, wsiadła w samochód i odjechała.

 

– Więc, zostaliśmy sami. – Ola usiadła na przeciwko rodzeństwa i uśmiechnęła się szeroko. Była naprawdę piękną kobietą. Miała trzydzieści pięć lat, ale wyglądała dużo młodziej. Miała ciemną karnację, czarne, kręcone włosy, wielkie brązowe oczy i wielki uśmiech o nieskazitelnie białych zębach. Jej duże piersi idealnie pasowały do wysportowanego ciała, którego pozazdrościła by jej niejedna nastolatka. 

Ubrana była w czarny top, i krótkie spodenki, zakrywające tylko kilka centymetrów jej opalonych ud.

Julka zerknęła na Tomka i zobaczyła, że jego wzrok co jakiś czas ląduje to na biuście, to na nogach cioci. Ta wydawała się nic nie zauważać.

– Zaraz powinna wrócić Ania – powiedziała Ola – poszła na plażę. Mozecie do niej iść, ale chyba wolicie najpierw się rozpakować, prawda?

 

Mieli do wyboru 13 pokoi, jednak wybrali te same, co zawsze. Tomek duży pokój z balkonem, natomiast Julka, mniejszy, ale dużo przytulniejszy pokój z wielkim łóżkiem.

Zeszli na dół rozmawiając o tym, co zmieniło się od ostatniego roku. Weszli do salonu. Tomek wygądal, jakby coś mu się stało. Wpatrywał się dziwnym, nieobecnym wzrokiem w dziewczynę, która siedziała koło Oli i rozmawiała z nią gestykulując zawzięcie. Kiedy tylko ich zobaczyła wstała i podbiegła do nich.

– Nareszcie jesteście! – uśmiechała się, gdy przytuliła najpierw jedno, potem drugie. Była niezwykle podobna do swojej mamy. Piękna, szczupła. Miała takie same oczy, włosy, nawet niskazitelną cerę. Ubrana była tylko w białe bikini. Przez materiał delikatnie przebijały się jej ciemne sutki. Co zapewne nie uszło uwadze Tomka, pomyślała Julka. Ania miała szesnaście lat.

– Ania! – Julka uśmiechnęła się – tęskniłam za tobą bardzo.

– Ja też, nareszcie!. Tyle rzeczy chcę ci opowiedzieć… Ale mamy dwa miesiące na to. – Spojrzała na Tomka – To co, idziemy na plażę?

Tomek, ku zdziwieniu wszystkich spuścił wzrok, bąknął coś o Play Station i jego pokoju, po czym wrócił na górę.

– Co mu się stało? – Spytała Ola.

– Moze jest zmęczony… – Julka spojrzała na schody – No mniejsza… Wskocze w kostium i idziemy – uśmiechnęla się do Ani i pobiegła się przebrać.

 

– Posmarujesz mnie? -spytała julka gdy rozłożyły się na plaży. Była pusta. Nawet nie było tam mew krążących nad woda. Morze było spokojnie i z cichym szumem wypuchało na brzeg małe fale.

– Jasne – Ania wzięła krem i kucnęła przy leżącej Julce. – Ściagaj.

Ręce Ani były bardzo delikatne, jednak pewnie rozporwadziły krem po plecach Julki.

– Ok – teraz twoja kolej. – Ania zdjęła najpierw górę, potem dół bikini. Julka mimochodem spojrzała na koleżankę. Była idealna. Jej ciemna cera lśniła w słońu oblepiona gdzieniegdzie piaskiem. Jej niesamowicie kształtne piersi nieopadły nawet milimetr po zdjęciu stanika, tylko sterczały dumnie zakończone małymi ciemnymi sutkami ze sterczącymi brodawkami. Na jej łonie znajdował się tylko wąski paseczek włosów, jednak poza nimi jej skóra była gładka. Ania zdecydowanie nie wyglądała na swój wiek.

– Anka, co ty..? – Julka odwróciła wzrok i się uśmiechnęła.

– No co? Przecież nikogo tu nie ma…Dawaj. Ty też się rozbierz…

– Jakoś dzięki.

Ania zmrużyła oczy i spojrzała uważnie na Julkę leżącą na brzuchu na kocu. Piersiami przyciskała do niego górę bikini.

– No dawaj, dziewczyno. Przecież nie ma tu nikogo, nikt nas nie zobaczy.

– Anka, no… – zaczęła Julka, kiedy to z dzikim krzykiem Ania żuciła się na nią. Przywarła swym pięknym nagim ciałem do jej pleców. Jedną ręką połaskotała ją pod pachą, drugą wyciągnęła spod niej stanik.

– Anka! – krzyknęła, ale ta już była na nogach i zaczęła uciekać. Julka żuciła się za nią. Biegały w kółko śmiejąc się. – Oddawaj – krzyczała Julka, która zapomniała o wstydzie.W końcu padły obok siebie na rozgrzany piasek.

Julka uniosła ręce w górę i splotła je nad głową.

– Zatrzymaj go sobie – powiedziała i uśmiechnęła się.

– Dzięki – na twarzy Ani pojawił się złośliwy uśmieszek – ale to mi nie wystaczy.

Z niesamowitą zwinnością skoczyła na nogi Julki. ta śmiejąc się próbowała się uwolnić, jednak nie udawalo jej się. Wtedy połczuła, jak ręka Ani szybkim ruchem ściąga jej dół majtki. Na jej pośladkach zalśniło słońce.

Teraz siedziały obie nagie, wykończone, ale ciagle śmiejące się.

– I co, tak ci źle? – Ania położyła się obok niej.

– Wiesz co? Jest całkiem… fajnie, co?

– Mówiłam. Leżały teraz obok siebie cięzko oddychając.

Ania zamknęła oczy.

– Wiesz.. Myślę, że powinnaś to robić częściej. Masz piękne ciało.

Julka zerknęła na nią, lecz koleżanka nadal miała zamknięte oczy.

– Eee, taa. – odpowiedziała po chwili.

– Serio.

 

Spojrzała w dół na swoje ciało. Miała osiemnaście lat. Była wysoką, wręcz chudą brunetką o jasnej cerze i brązowych oczach. Wzgórek pokrywał trójkąt kręconych, kasztanowych miękkkich włosków. No, nie jest tak źle, pomyślała, gdyby nie to – zerknęła na swój biust. Zawsze się go wstydziła. A75 to zdecydowanie za mało, by być pewną siebie dziewczyną, jak Ania.

 

– Jesteś śliczna – ciągnęła Ania.

– Przestań, z tymi cyckami? Spójrz na nie. Są małe.

– No, może i są, ale za to pasują ci. Jesteś śliczna, masz piękną skórę, nogi, no i pupę. Jesteś laska, dziewczyno.

– Za to ty masz… kłopoty – powiedziała Julka, po czym rzuciła się na koleżankę i zaczęła ją łaskotać.

 

Wróciły do domu po kilku godzinach, zmęczone acz szczęśliwe. Zaczynało już się ściemniac. Dowiedziały się od Oli, ze Tomek nie zszedł nawet na chwilę na dół, więc zaniosła mu kolację.

 

Julka siedziała z Anią w sali kominkowej i rozmawiały o chłopakach, ciuchach i szkole. Zbliżała się dwudziesta druga, kiedy weszła Ola. Miała na sobie bardzo elegancką czerwoną sukienkę na cienkich ramiączkach. Na nogach miała czarne szpilki. Włosy opadały jej na ramiona.

– Słuchajcie, wychodzę na kilka godzin. Umówiłam się z dziewczynami. Nie maszacie nic przeciwko?

– Nie mamo, idź. – dziewczyny uśmiechnęły się.

Ola pożegnała się i wyszła.

 

Godzinę później Ania oznajmiła, że jest wyczerpana i idzie się położyć. Weszły na góre, pożegnały się i każda poszła do swojego pokoju.

 

Julia przebrała się w piżamę, położyła się i od razu zasnęła. W łózku było jej rozkosznie ciepło, przez otwarte okno wpadał szum fal i lekka bryzaniesiona od morza.

Kiedy zbudziała się było już całkiem ciemno. Poczuła, ze musi iśc do toalety.

Zeszła na dłół, gdyż tam znajdowała się największa i najlepiej wyposażona łazienka w całym domu. Wstała z sedesu, po czym przysiadła na bidecie. Woda delikatnie ją obmywała. W końcu wyszła z łazienki a że nie chciało jej się spać, postanowiła, ze zwiedzi dom. Chodziła od drzwi do drzwi i zaglądała do srodka. Niektóre pokoje były duże, inne mniej, ale zawsze miały ten swój niesamowity klimat. Już miała zamiar wracać na górę, kiedy trafiła na pokój większy, niż inne. po jego środku usatwiono duże łóżko. Z jednj i drugiej strony stały szafki nocne. Nieopodal łóżka stało śliczne, wielkie ustro. Koło niego znajdowały się drzwi do niewielkiej łazienki. Jednak poza tym pokój był pusty. Julia weszła i zamknęła za sobą drzwi.

Domyśliła się, ze jest to sypialnia Oli. Na łóżku leżało kilka ubrań, i kilka majtek i staników w różnych kolorach.Wzięła jeden z nich i podeszła do lustra. utopiła bym się w nim, pomyślała. Ola ma szczęście. Odwróciła się, by odłożyć bieliznę na miejsce, kiedy jej wzrok padł na coś, co leżało pod jedną z szafek. Schyliła się i wyciągnęła plik zdjęć. Zapaliła nocną usiadła na łóżku i zaczęła je przeglądać.

Na zdjęciach byli nadzy mężczyźni i kobiety, najczęściej bardzo młodzi, około osiemnasto-dwudziesto letni. Większość mężczyzn miała wzód, niektórzy się masturbowali. Julia przeglądała zdjęcia, jak użeczona. Julia była dziewicą.Nie chciała zostać nią aż do ślubu, nie. Po prostu nie spotkała jeszcze “tego jedynego”, przy którym nie wstydziła by się, którego by kochała, który byłby czuły i namiętny. Oczywiście nieraz widziała filmy i zdjęcia porno w internecie, ale to było co innego. Każde z tych zdjęć było zrobione w tym pokoju. Czyli, o ile dobrze rozumiała, wszystkie zostały zrobione prze Olę. No nieźle, pomyślała Julka, kto by pomyślał, że ciocia Ola jest taka…

Więcej zdjęć znalazła w szafce pod jakimiś ubraniami. Położyła się na łóżku dalej je przeglądając, aż natrafiła na jedno, przedstawiające dwuch mężczyzn. Jeden z nich kęczał przed drugim i trzymał jego nabrzmiałego penisa w usatch. W tle Julka dostrzegła lustro, a wnim odbicie siedzącej w cieniu Oli z aparatem w dłoniach.

Przez ciało Julki przeszła fala gorąca. Wyobrażając sobie, ze to ona robi zdjęcie, rozpięła górę piżamy. jej sutki były twarde i bardzo wrażliwe na jej delikatny dotyk. uchwyciła piersi i i wnętrzem dłoni masowała brodawki. Jedną ręką zjechała niżej. Wsunęła rękę do spodni piżamy. Powoli, drżąc z podiecenia, wsunęła palce we włosy łonowe i mocno przycisnęła łechtaczkę. Zaczęła ją masować, coraz szyciej i szybciej. Drugą dłonią przez chwile masowała wilgotne i ciepłe wargi sromowe, by w końcu dwa palce włożyć w siebie. Wijąc się zrzuciła wszystkie zdjęcia na podłogę. Było jej wspaniale.. Gdy nagle usłyszała czyjeś kroki za drzwiami.

Zerwała się, wszystkie zdjęcia zamiotła nogą pod szafkę, dała susa do łazienki, zatrzaskując za soba drzwi. Przywarła do nich nasłuchując.

O kurde, myslała, Ola mnie zabije, jak się dowie.Zauważy, że grzebałam w jej rzeczach. Jak mnie tu znajdzie…

Usłyszała, jak ktoś wchodzi do pokoju. Pochodził chwilę, po czym skierował się do łazienki. Julka wpadla w panikę. Rozejrzała się. Na jedenej ze ścian zbudowano długą szafkę. Bez namysłu weszła tam ukrywając się za ażurowymi drzwiczkami.

 

Do łazienki wkroczył Tomek. Miał na sobie tylko bokserki. w ręku niósł ręcznik.

Co on tu, do cholery robi?- pomyślała Julka, która świetnie widziała całą łązienkę przez ażurowe drzwiczki. i juz chciała wyjść i obrócić jakoś fakt, ze siedziała w szafce w żart, kiedy Tomek rozwinął ręcznik i wyjął z niego czarne koronkowe stringi, takie same, jak te, które Julka parę minut wrześniej widziała na łóżku Oli. Tomek bezceremonialnie ściągnął bokserki. Julka skupiła całą siłę woli, by nie patrzeć na jego penisa, jednak to nic nie dało. Tomek był dobrze zbudowanym siedemnastolatkiem. Był, podobnie jak Julka, wysoki, szczupły. Podbrzusze zarośniete miał kasztanowymi, kręconymi włosami, z pomiędzy których wystawał jego penis. Nie taki duży, jak się chwali kumplom z klasy, uśmiechnęła się Julka. Owinął go dookoła stringami, poczym zacisną na nim pięść i zaczął wykonywać posuwiste ruchy.

O kurwa, Julka chciała przestać na to patrzeć, ale jakoś nie mogła, Mój brat to niezły zboczek. Muszę stąd iść!!

Tomek cisnął majtki w kąt, wszedł do kabiny prysznicowej i zasunął za sobą drzwi. Nawet, gdy odkręcił wodę dało się słyszeć jego pojękiwanie.

To była szansa dla Julki. Powoli otworzyła drzwiczki szafy. Juz wysunęła nogę, gdy drzwi łazienki ponownei się otworzyły i w kroczyła do środka Ola. Dziewczyna szybko wskoczyła spowrotem, modląc się, by ciocia jej nie zuwazyła. Ola miała na sobie tylko czerwoną, koronkową bieliznę. Usiadła na krześle przed lustrem, zmyła powoli makijaż, umyła zęby, po czym wstała, zdjęła stanik i majtki i podeszła do kabiny. Ale ona jest piękna, pomyślała Julka.Jej piersi były bardzo kształtne, podobnie jak jej córki, sutki były ciemne i małe. Miała idealną figurę i śliczną ciemną skórę: zero rozstępów, celulitu. Była doskonała. Łono pokrywał czarny, wyraźnie przystrzyżony, trójkąt włosków.

– Anka,chciałam poczekać, aż skończysz, ale jest strasznie późno i chcę iść spać. Mogła byś pójść do innej łazienki… Ania… – Ola odsunęła drzwi kabiny i jej oczom ukazał się masturbujący się siedemnastolatek. Stał z zamkniętymi oczami, z głową ku górze w strumieniu wody z prysznica. Oparty o tylną stronę kabiny trzymając swego penisa w dłoni, co chwila ściągał z niego napletek ukazując nabrzmiały czerwony żołądź. Ola stała i uważnie patrzyła. Julce zabrakło tchu, ale ciągle wszystko obserwowała, jak zaczarowana. Tomek nagle otworzył oczy, żucił się do tyłu, następnie odwrócił i zaczął bełkotać:

– Ja.. Ciociu, jak przepraszam, ja… to nie tak, jak myślisz…

Ola natomiast zrobiła coś, czego Julka się nie spodziewala. Nie zdenerwowała się, nie roześmiała, tylko weszla do kabiny, dotykając piersiami jego pleców chwyciła jego penisa i zaczęła go masturbować. Julka poczuła, jak robi jej się gorąco i mokro. Kurwa mać, to mój brat, nie może mnie podniecać! – szepnęła dziewczyna. Ale podniecenie było zbyt silne. palcami jednej ręki masowała łechtaczkę. Palce drugiej władała w głąb siebie, wydając przy tym ciche jęki.

Tymczasem Ola wyprowadziła Tomka z kabiny, rozłożyła na podłodze ręcznik i kazała mu się na nim położyć. Jego penis stał na baczność, kiedy Ola włożyła go do ust i zaczęła namiętnie ssać. Chłopak jęczał głośno, pozwalając Julce zostać nieodkrytą, choć była już tak podniecona, ze nie dbała o to, czy ktoś ją usłyszy. Jej ciałem targnął spazm orgazmu, jakiego jeszcze nigdy nie przeżyła, kiedy Tomek doszedł w ustach Oli. Bawiła się nim jeszcze chwilę, po czym położyła się obok chłopaka i kazała mu klęknąć między jej udami. Mimo, że całe ciało Julki krzyczało z rozkoszy, pieśiła się dalej. Tomek zanurzał język w cioci, gdy ta jęczała i wiła się, przytrzymując jego głowę przy swojej cipce. Ola i Julka doszły w tym samym czasie. Kobieta wstała i pocałowała Tomka, po czym powiedziała, żeby już szedł, bo teraz ona musi się umyć. Tomek zielony na twarzy wyszedł z łazienki. Julka postanowiła nie czekać, aż Ola ją znajdzie. Gdy tylko ta weszła do kabiny prysznica, dziewczyna wyskoczyła z szafy, przebiegła przez sypialnię i popędziła do swojego pokoju.

C.D.N.